Home Mydło

Mydło

przez admin
Mydło

Mydło

Tresura Matrixa to nie tylko spotkania w większym gronie i zastanawianie się nad Miłością Odwagą i Wiarą. Tresura Matrixa to również, albo przede wszystkim, spotkania indywidualne, na których pomagamy zrozumieć swoje lęki i uwolnić się od nich. Tutaj publikujemy anonimowe refleksje osób, które doświadczyły Tresury Matrixa i złapały mydło w kąpieli. Lęk, nieuchwytny i blokujący nas od podświadomych pokładów,  jest tak trudny do uchwycenia jak śliskie mydło w wannie. Nasze badania w terapii indywidualnej dowodzą jednak, że wywierają kolosalnie uwalniający i usamodzielniający wpływ w chwili, gdy nam się to udaje. Oto kilka z nich, które zresztą ciągle aktualizujemy i podajemy nowe w pełni anonimowej formie:

1. Ten moment pamiętam jak skok do wody z dużej wysokości, albo start z piskiem opon. Moment przerażenia i uczucie, ze nadal Jestem bezpieczny, tyle, że po drugiej stronie strachu. Dalej się boje. Coraz bardziej świadomie. Teraz zostało coraz mniej takich lęków, które wydawały się nie do przejścia. Nadal pojawiają się wyłaniają sytuacje, których się boję. Jednak Odwaga pozwala mi świadomie skakać w nie i odczuwać rzeczywistość MOJEGO tych sytuacji tworzenia. Co je rozbraja! Jednocześnie budzi się we mnie nieznane dotąd uczucie miłości do siebie, jak do własnego domu, jak do ukochanego miejsca, do jedynego, z jakiego obecnie rozpoczynam wszystko, czym żyję. Rozsądek kochania siebie dotarł do mnie w pełnym wymiarze. Przemówił. Zaufanie natomiast sprzęgło się z pojazdem wiary. Okazało się bowiem, że nie jest to,  jak mnie dotąd uczono – rodzaj ślepej nadziei stawiający mnie w pozycji proszalnej, a raczej moja moc, paliwo zdolne powoływać zdarzenia i aktywizujące przestrzeń stwórczą. Do tego – paliwo całkowicie darmowe!

2. A więc jeśli chodzi o uwolnienie to rozumiem jak pierwszy raz zastosowałem metodę tresury matrixa na Sobie I PODZIAŁAŁO, może nie za pierwszym razem, ale po kilku próbach uzyskałem efekt, iż z lękiem można inaczej pracować, a jego energię wykorzystać i przetransformować go na swoją energię. Co czułem przed – lęk, którego nie mogłem usunąć. Po  – możliwość panowania nad tym i przemiany lęku w energię oraz Wielką Radość, ale jeszcze muszę z tym popracować w miedzy czasie robię swoje medytacje. Mam więcej w sobie Radości i optymizmu wewnętrznego. Tak ,kolejne aspekty są także bardzo istotne. Miłość do Siebie  –  sam siebie odrzucałem i nie akceptowałem – dzisiejszy mój pogląd jest o wiele wiele lepszy, ale czuję że jeszcze chcę się zakochać w Sobie.. hehe fajnie brzmi, ale bez pełnej akceptacji samego siebie nie ma możliwości iść ani o krok do przodu , wybaczając sobie i, uwaga! ufając sobie mam tylko szansę. Wiara jest mega wzmacniaczem ale dopiero ją zacząłem świadomie wykorzystywać. Odwaga WZRASTA.

3. Każdy ma swoje WŁASNE lęki. Już słowo „własne” pozwala o nich pomyśleć w nieco cieplejszym świetle. Sami je wyprodukowaliśmy czyli znamy je doskonale więc sami możemy je przekształcić (walka z nimi tylko pogarsza sprawę).  Uświadomienie sobie tego plus krótka rozmowa z kimś kto pomoże doprowadzić nas do samych siebie w moim przypadku daje subtelną za to wielowymiarową poprawę.   Mam wrażenie, że wszystko obrało właściwy kierunek zmian w wielu dziedzinach, które pozornie z lękiem nie były związane.  W moim przypadku nie działa to jak czarodziejska różdżka, nie obudziłem się w innym świecie i myślę, że skalę poprawy łatwiej będzie ocenić z dłuższej perspektywy czasu ale już samo wrażenie, że „słońce świeci częściej” na wielu płaszczyznach życia jest znakiem, że było warto. Reasumując: myślę, że po uwolnieniu jest lepiej, a skoro tak myślę to tak jest bo przecież dzieje się to co myślę .

4. Moment uwolnienia tak niedawno i tak dawno zarazem. Sen o lataniu niemożliwy do spełnienia właśnie odtwarza się na jawie. Pęd sytuacyjny, karuzela zdarzeń, szaleństwo i …. wszechogarniający spokój. Kajdany leku wreszcie spadły, bez fajerwerków tak po prostu jestem wolna. Dziękuje….

5. Przed spotkaniem z Tresurą Matrixa żyłam spokojnie i przyjemnie, ale od czasu do czasu pojawiało się małe “ALE”, i to ono właśnie popychało mnie do poszukiwań odpowiedzi ” dlaczego?”. Jednego moim zdaniem NAJCUDOWNIEJSZEGO dnia spotkałam upragnioną odpowiedz w postaci rozmowy z ludźmi , którzy stworzyli Tresurę Matrixa. W trakcie rozmowy-sesji czułam ogromny ucisk – ciężar wwiercający się w mój czubek głowy i uszu jak również czułam gorąco ogarniające cale moje ciało, narastająca nerwowość i niepokój, nasilające się coraz bardziej aż do momentu odkrycia przez „Tresera” “ogromnego niedźwiedzia” (kiedy go nazwał wszystkie objawy zniknęły), który tylko czekał na to aby zostać odnalezionym, zaakceptowanym, przytulonym. No i to był początek końca moich złych doznań, wszystkie nieprzyjemne objawy zniknęły, a w ich miejsce pojawił sie błogi spokój, cisza. Mój wewnętrzny i zewnętrzny świat wypełniony został nieprawdopodobnie białym światłem i wszech ogarniającą radością ( tak właściwie to nie znajduje słów którymi mogłabym to opisać dokładniej). I tak właśnie “narodziłam się” ponownie !!! Może jeszcze jedno, wszystko to odbywało się przez Skype, więc mój wniosek jest prosty: TO PRACUJE BEZ WZGLĘDU NA OKOLICZNOŚCI CZY SPOSÓB PRZEPROWADZENIA. Z GŁĘBI SERCA MOJEJ ISTOTY DZIĘKUJĘ () !!!

6. Wcześniej świat wyglądał bez barw, był czarno-biały. Sesje dawały poczucie bezpieczeństwa i zarazem uwalniały od złych chwil i złego zachowania otoczenia. Teraz dużo lepiej mogę rozmawiać, mam łatwiejszy kontakt z ludźmi. Teraz świat stał się kolorowy a większość problemów zaczęła się rozwiązywać jakby sama.

7. Bezgranicznie proste w swej zawiłości i zawiłe w swej prostocie. Po dwóch sesjach jestem taki sam i zupełnie inny jednocześnie. Proces prostowania tego co było niezrozumiałe jeszcze trwa ale sama świadomość siebie i swojej “boskiej” mocy twórczej jest  zjawiskiem niewyobrażalnie energetyzującym. Dziękuję bardzo za wszystko.

8. Życie jest PROSTE, zrozumiałam to dopiero po dwóch sesjach. Nie ma niczego bardziej fantastycznego niż świadomość że to co nie osiągalne może być na wyciągnięcie ręki…. DZIĘKUJĘ

9. I was in a bad place, I just hated myself so so deeply, which was so opposite to what I truely wanted my life to be.The clarity about my choices and situation were apparent after the work which assisted in unblocking me from myself. The Matrix showed me so much about myself and the process continues to reveal, my TRUE self to myself in a loving, gentle way that empowers me to feel stronger to face situations and name it truthfully for what it is and allow me to let it go. Thank You to infinitity and beyond eternity. Byłam w złym świecie. Nienawidziłam się tak głęboko, a było to w sprzeczności wobec tego, czego naprawdę chciałam wobec mojego życia. Po pracy pozwalającej odblokować mi siebie samą dała mi jasność wyborów i sytuacji. Tresura Matrixa pokazała mi bardzo wiele prawdy o mnie samej i proces tego odkrywania nadal trwa – zwracając mnie sobie samej w łagodny i kochający sposób, co daje mi moc, by czuć się silniejszą, by stawać czoła sytuacjom i definiować je zgodnie z ich prawdą, przez co mogę wszystkim tym sytuacjom pozwalać istnieć w sposób swobodny. Dziękuję Wam nieskończenie.

10.Uwalnianie / oswajanie strachów grrrr Poczułam, ze mój wewnętrzny wojownik potrzebuje jednak wsparcia…przyznałam się do słabości i przyciągnęłam Pomoc. Moje ciało wibrowało od czakry serca po czakrę korony. Miałam nie załatwioną sprawę z mamą. Próbowałam wszystkich możliwych dróg, łącznie z wybaczaniem, odcinaniem i uświadomieniem sobie, że to właśnie ja przyciągnęłam sobie to doświadczenie do mojego życia. Byłam wdzięczna mamie ale nie potrafiłam, czuć się komfortowo w jej towarzystwie. Zdałam sobie sprawę, że to nie ja w pełni zarządzam moim królestwem. Nieukochana cząstka mnie dała o sobie znać wczoraj na spacerze. Blokada ciała, świder w głowie, zawroty, słabość i rozedrganie. Będąc świadoma obecnych energii na ziemi starałam się zachować spokój ale przychodziła mi myśl: MAMA. Mąż zaprowadził mnie do domu i położył na kanapie. Potem miałam rozmowę ze sobą . Ja, twardziel i wojownik poprosiłam wszechświat o pomoc. Pojawiła się Tresura Matrixa. Godzina na SKYPE bezcenna. Podczas sesji poczułam mocno czakrę serca oraz głowę, jakby świder we mnie wkręcał się z ogromna siłą. Pomimo wariacji ciała czułam wewnętrzny spokój. Potem spotkałam swoje demony. To była naprawdę niezła jazda ;). Przez moment zastanowiłam się: czy ten facet wie co robi? 😉 ale szybko dostałam odpowiedz, to ja robię, prośba…. Nie było łatwo. Poczułam jakby coś mnie przywaliło i zgniatało, w pamięci pojawiła się pustka, potem z jednej strony chęć ucieczki, z drugiej moja natura wojownika. Udało się. Zrobiłam to. Poczułam, jak ciężar słabnie, poczułam energie w okolicy czakry splotu słonecznego. Wdzięczna jestem sobie i Wam. Dziękuje. Po sesji dostałam skrzydeł i poszłam do mamy na herbatę. Po drodze zatrzymałam się, bo poczułam ból w dolnej części brzucha. Usiadłam na trawie. Całe stopy i nogi wibrowały. Upajałam się tańcem mrówek w moim ciele. Oddychałam i uśmiechałam się do siebie, potem coś wystrzeliło do góry. Ból minął. Wstałam i poszłam do mamy. Nie czułam zwiększonego nacisku na ciało kiedy otwierałam drzwi jej domu. Było mi lekko. W miejscu, w którym zawsze dotykała mnie ciemna, gęsta energia pojawiło się światło. I znaki fizyczne 😉 często na nie „wpadam”. W określonych sytuacjach przede mną rosną serca wszystkich kształtów i kolorów. U mamy na stole leżał obrus 🙂 był cały w serca, w dodatku otwarte a na nim sercowy świecznik. (fota w załączniku) poczułam miłość i wdzięczność. Dalej działa się magia za magią. Potem wróciłam do domu i wciąż czuje wdzięczność i miłość. JESTEM 🙂 znalazłam jeszcze parę strachów do oswojenia 😉 KOCHAM CIE ŻYCIE JESTEM ŻYCIEM Polecam sesje z Tresurą Matrixa 🙂

11. Przed rozmową: Strach przed jakąś chorobą, opuszczeniem najbliższych, śmiercią. Paniczny. Objawy psychosomatyczne – ból głowy, zawroty, drętwienie palca u stopy, zmęczenie etc. I dziwne pobudzenie. W zmęczeniu (taki paradoks). Podczas: Przekrój emocji: płakałam, bałam się, nie chciałam zaakceptować, miałam spocone dłonie i stopy. Ale nagle wszystko zaczęło ustępować, emocje się ustabilizowały. Po: Spokój. Na poziomie psychiki wręcz błogość. Uśmiech, rozluźnienie. Głęboko odetchnęłam. Fizycznie wciąż kiepsko: ból głowy, który nasila się z godziny na godzinę. Ale przy tym nie wymyślam już sobie guza mózgu ani żadnego innego narządu 🙂 Mam teraz jakąś wewnętrzną pewność, że już nigdy nie będę bała się kołatań serca. Dziękuje jeszcze raz za dzisiaj. I do następnego razu.

Muszę jeszcze raz podziękować za wszystko – czuję się … brak mi słów, błogo, spokojnie, cudownie. Aż nie mogę uwierzyć. Tak się cieszę, że Was poznałam. To jest jakaś magia. Dzięki !!!

12. Przed spotkaniem z Tresurą Matrixa miałem ciągłe problemy z finansami a w związku z tym ciągłe lęki o ich brak, no i w konsekwencji był ich brak. Co rozwinąłem jakąś działalność, to za chwilę doprowadzałem ją do ruiny ot tak po prostu a długi rosły… I tak ponad 20 lat. Wiedziałem z różnych źródeł, że moje myśli kreują moją rzeczywistość, że na czym skupiam uwagę to to przyciągam itd., itd. no wiedzę to miałem OGROMNĄ o pozytywnym myśleniu, afirmacji, tworzeniu mapy skarbów itd. , itp. Tak więc skupiałem się na marzeniach na wizualizacji sukcesu itp. natomiast lęki, no właśnie… lęki odpychałem, ignorowałem i “walczyłem” z nimi dzielnie. BŁĄD i jeszcze raz BŁĄD !!! Im bardziej się opierałem tym mocniej mnie atakowały! Nie chodzi jednak też o to żeby je ignorować albo akceptować, absolutnie NIE ! Budziłem się rano i jeszcze zanim otworzyłem oczy… już się bałem ! Czego ? No właśnie, czegoś co samo z siebie nie istnieje ! To ja dawałem temu siłę… a zaczęło się w dzieciństwie… Na spotkanie z Tresurą Matrixa poszedłem z ciekawości raczej ale też czułem, że sam z tego błędnego koła się nie wyrwę. Na spotkaniu w prosty sposób pokazano mi gdzie tkwi błąd i zarazem przyczyna moich problemów. Następnie kazano mi powtórzyć jedno zdanie…, zdanie które wierzę (baaa, ja to wiem!), zmienia już moje życie i diametralnie podnosi Jego wartość ! Cóż długo się mój rozum bronił przed tym bo wiedział, że to koniec jego nikczemnego panowania ! Po spotkaniu poczułem ulgę i nadzieję ponieważ dostałem brakujący puzzel do mojej Układanki Życia !!! Teraz w Miłości, Odważnie i z Wiarą patrzę przed siebie i wiem, że ta przestrzeń wokół mnie jest do zagospodarowania tak jak tylko tego zapragnę !!! Dziękuję serdecznie sile sprawczej która tą pomoc, w takiej formie, mi zesłała Dziękuję też samemu narzędziu (b. sprawnemu zresztą) jakim jest tutaj Tresura Matrixa .

Dziękuję także samemu sobie…

13. Bardzo ważne mydło pchnęło mnie na drogę czerpania pełnymi garściami z życia.. było to u początków Tresury Matrixa w Częstochowie. Wówczas jednak nie przypuszczałem, że cały ten proces zaprowadzi mnie do tej chwili, dziś, po pół roku jej stosowania, gdy przytuliłem w pełnej otwartości najbardziej niespodziewany i najstarszy lęk mojego życia. Odkryłem bowiem, że poczucie wyobcowania, wyizolowania ze społeczności ludzi, moja obcość i dziwność odbierana jako powód do agresji i upokorzenia wywołał we mnie poczucie poniżenia, wykluczenia i … nienawiść.. bezsilnie tłumionej agresji.. Spirala lęku przed przemocą zakręciła kilkudziesięcioletni cykl, by ukryć się przede mną w kolosalnej neurozie wyrażonej w moim związku, w którym będąc w stanie skrajnej bezradności stanąłem na granicy.. przemocy. Tej, której od dziecka przeraźliwie się obawiałem i której nienawidziłem. Zaakceptowanie życia w świecie rządzonym przez prawo pięści i obojętność wobec potrzeb słabszych uwolniło mnie od lęku przed takim światem i.. świat nagle przestał jawić mi się jako arena poszukiwania akceptacji i zarobkowania na cudzą aprobatę i nieagresję.. Przez co nareszcie poczułem, że życie moje istotnie uwolniło się od nienawiści i argumentu siły, jako maski bezradności.. Tona kamieni z pleców.. Dziękuję Andrzej. I dziękuję sobie.

14. Witam. Już od wielu lat podświadomie wiedziałem, że to czego uczyła mnie szkoła czy to, do czego przekonywała mnie wiara kościoła katolickiego w której się wychowywałem nie dawała mi jasnej odpowiedzi o co tak naprawdę chodzi w życiu. Czułem się bardzo często tak, jak bym miał nie wiedzieć czegoś bardzo ważnego. Czegoś, dzięki czemu mógł bym się stać prawdziwie wolnym człowiekiem. Odkąd sięgam pamięcią pamiętam tylko dziwne informacje kierowane w moim kierunku: „Jak nie będziesz się dobrze uczył nie będziesz miał dobrej pracy”( a nie uczyłem się za dobrze), „Nie będziesz miał dobrej pracy, to nie będziesz miał pieniędzy” „Jak nie będziesz grzeczny to pójdziesz do piekła”, „Przestań bujać w obłokach, zejdź na ziemię”. Takie ciągłe „straszenie” od najmłodszych lat dało swoje owoce. Moje życie nie wyglądało tak jak tego chciałem. Bałem się życia. Często pojawiało się poczucie winy, że coś robię nie tak, że komuś się to może nie podobać… Chcąc wyrwać się tej psychozie szukałem odpowiedzi na podstawowe pytanie: DLACZEGO TAK SIĘ DZIEJE? Dawno temu wyczytałem w piśmie świętym jak Hiob powiedział: „Stało mi się to, czego się najbardziej bałem”. Ten tekst wydaję mi się dla mnie kluczowy w życiu i taki oczywisty… Rzeczywiście często tego doświadczałem i doświadczam, kiedy działy się rzeczy których się bałem i działy się niemal natychmiast po ich pomyśleniu. Przykładów mogę wyliczać bardzo wiele. Kiedy jechałem moim maluchem zachwycając się widokami za oknem pomyślałem sobie, że dawno mi się nic w nim nie zepsuło, po czym tylko skończyłem tę myśl to już stałem na poboczu, bo zabierak się zerwał (ten kto jeździł takim sprzętem wie o czym mówię). Albo kiedy jadąc samochodem pomyślałem sobie, że dawno nie otrzymałem mandatu w tym samym momencie policjant mnie zatrzymuje wlepiając mi „wymarzony” mandat. Już od wielu lat ta prawidłowość nie daję mi spokoju. Gdzieś podświadomie wiedziałem, że muszę opanować takie myśli, których konsekwencji tak się bałem. Im bardziej starałem się je opanować tym bardziej źle się działo. Jakiś paradoks normalnie! Czyli wniosek prosty: Źle podchodzę do tematu. To w takim razie jak opanować te myśli? Złym pomysłem jest oszukiwanie samego siebie, coś w stylu: Trzęsę się ze strachu i jeszcze przez ściśnięte gardło próbuję wypowiedzieć NIE BOJĘ SIĘ! W moim przypadku to nie działało przez te wszystkie lata, a sprawdzałem to z uporem maniaka. A odpowiedź okazuje się banalnie prosta. Te moje lęki aby mogły żyć potrzebowały tego, żebym się ich po prostu bał. Teraz są bardzo zdziwione jak wyciągam do nich ręce chcąc się do nich „przytulić” Potraktować taki lęk jak takie „bidne” zwierzątko, które oczywiście szanuje, ale któremu świadomie nie dam nic do jedzenia. Niech po prostu zdechnie z głodu… Bo jak takiemu dam pożywienie to szybko się okazuje, że ten „wielki lew” mnie pożera szybciej, niż mi się wydaje, i to na własne życzenie. Nie wiem ile razy dam się jeszcze pożreć takiemu „wielkiemu zwierzakowi”, ale teraz staram się być konsumowany chociaż świadomie. Dzięki Andrzej.

15. Nawiązując do naszego spotkania, to nie wiem jak ta metoda działa, ale działa i co najważniejsze pomaga. Temat nad którym pracowaliśmy, prawie całkowicie minął i w głowie zrobiło się luźniej. Sytuacje z przeszłości, które pojawiły się podczas spotkania mam wrażenie, że też zostały uwolnione bo nawet nie pamiętam co to było:-) Temat akceptowania wszystkiego co nas spotyka i uświadomienie sobie tego, że wszystko kreujemy sami, nie jest łatwe do przyjęcia chyba dla nikogo (przynajmniej na początku) i to daje do myślenia. Lęk jest tym co nas blokuje i podczas spotkania faktycznie uświadomiłem sobie, że uwalniając się od niego zaczynamy ŻYĆ. Jeszcze raz wielkie dzięki za pomoc

16. Zaakceptowanie lęku to wyzwalające uczucie. W świetle akceptacji, że dawanie miłości będzie mnie ranić, zgoda na to sprawiła, że lęk przed zranieniem rozpuścił się. Pojawiła się przestrzeń, uczucie wolności i lekkości.

17. Witajcie, slucham kolejnego Waszego przekazu i czuje potrzebę natychmiastowego napisania do Was. Dwa miesiące temu wybralam samobójstwo, nieszczesliwa samotna niepotrzebna,uratowaliście mi życie wszystko o co poprosiłam to z pelnym zaufaniem do tego co się wydarzy popprosilam energię sprawczą o pomoci otwarłam sie na nią .To co dostałam przerosło moje najśmielsze marzenia – otrrzymalam pomoc na wszystkich możliwych poziomach od ludzi obcych ze żródeł niewyjaśnionych spotkałam czlowieka którego pokochalam i otrzymałam miłość o ktorej nie miałam pojęcia ,dostalam pomoc akceptacje miłość zainteresowanie obdarzono mnie troską miłoscią zaineresowaniem czuje sie jakkby rosły mi skrzydła jestem bardzo szczęśliwa!!! jedyne co zrobiłam to zaakceptowalam siebie i obdarzylam siebie milośćią i pragnęłam szczęścia i pomocy z ta myślą funcjonowałam z pelnym zaufaniem Dziękuję Wam bardzo oczywiście to o czym mówicie sprawdza sie w 100% Mam jeszcze wiele lęków mam nadzieję że pomożcie mi się z tym uporać we wlasciwym czasie Pozdrawiam was serdecznie

18.Temat lęku  od pewnego czasu intensywnie pojawiał się  w moim życiu,  i coraz częściej na własnej skórze odczuwałam zależność że jeśli się nie boję, wszystko w życiu jest takie proste…to był mój punkt wyjścia,   “życie bez lęków ” i to hasło pobrzmiewające gdzieś w moim wnętrzu wywołało w moim świecie  Tresurę Matrixa, dzięki której  dowiedziałam się co zrobić z lękiem.  Oczywiście jako  Zosia Samosia postanowiłam uporać się z tym sama,  ale podczas odkopywania lęku utknęłam. Poprosiłam więc o pomoc Tresurę . Podczas rozmowy bardzo szybko dotarłam do źródła mojego pierwotnego lęku. Było  to tak oczywiste,  a ja kompletnie nie potrafiłam wcześniej tego zobaczyć choć wszechświat cały czas starał się pokazywać mi to na różne sposoby. Okazało się, że cały czas szukałam w złym miejscu. A mój lęk pierwoty, ukryty za emocjami, był inny niż myślałam. Myślę, że  dopiero teraz po rozpoznaniu i przyuleniu tego lęku mogę zacząć rozpracowywać pozostałe, które narastały całe życie jako konsekwen cja tego pierwotnego. A teraz konkretnie mój lęk: lęk, że w dorosłym życiu nigdy nie zaznam miłości.  Ten lęk spowodował, że postanowiłam całe życie pozostać dzieckiem. Nigdy nie dorosnąć. Gdyż moja miłość została w obszarze dzieciństwa. Po rozpoznaniu tego lęku i zaakceptowaniu go spotykałam osoby, które powtarzały mi po kilka razy “jesteś jak mała dziewczynka”, “jesteś  jak dziecko”, tydzień później inni ludzie mówili ” możesz, jesteś przecież  dorosła, albo na dzień dobry usłyszałam od przy”o!urosłaś.” Aż mój chytry rozum zaczął mi podpowiadać: To tylko twój mózg zaczął działać wybiórczo i wychwytuje te informacje, bo się na to nastawiłaś…Później  nadszedł moment powrotu do mojej ścieżki lęku, nie mentalnie lecz fizycznie, miałam  bowiem zadanie do wykonania: przejść fizycznie drogą, podczas której powstawały we mnie w dzieciństwie  silne emocje, będące stworzycielem mojego pierwotnego lęku , ubrałam więc buty, wzięłam pierwsze, które miałam pod ręką  i udałam się na krótki spacer po piwnicy.. . Przeszłam świadomie tą drogą wracając do emocji z tego czasu, po czym wyszłam  na górę i po przejściu  10 metrów podeszwy moich butów rozkruszyły się jak kruche ciasto, na drobne. A podeszwy były solidnej grubości, bo by  ły  to klapki na koturnie…pozamiatałam więc te rozdrobnione buty i wróciłam boso, ale bardzo rozbawiona…Przechodzę kolejne etapy efektów specjalnych po przytuleniu lęku.  To wszystko jest dla mnie jeszcze świeże uśmiecham się do siebie z wdzięcznością i z zaciekawieniem obserwuję…moje dorosłe życie.

19.Byłam ofiarą molestowania/pedofilii w wieku 6-7 lat ze strony przyrodniego starszego brata. W ciągu parudziesięciu lat na paręnaście lat wyparłam moje “smaki i zapachy dzieciństwa” (spermy i potu brata), niestety w sprzyjających okolicznościach problem powrócił i jako dorosła kobieta obudziłam się z “ręką w nocniku”: trzymając butelkę alkoholu… leżałam na “zgliszczach” domowego ogniska, z poczuciem kompletnego braku bezpieczeństwa. W środku życia kręciłam się w kółko, jak kot za ogonem. Potrzebowałam pomocy. 12 lat temu przebyłam terapię przeciwalkoholową, dzięki której zrozumiałam, że tylko szczerość wobec siebie, nieoszukiwanie samej siebie pomoże mi trzeźwieć. Wspierały mnie książki Louise Hay i wierna terapeutka – psica. W tamtym czasie byłam blisko, musnęłam Prawdy, ale jej nie poczułam: szczerość wobec siebie jest elementem Miłości, ale nie sednem sprawy. Patrzyłam w lustro jak podpowiadała Louise i wmawiałam sobie, że się kocham, ale nie wynikało to z głębi serca, w tych słowach nie było Miłości do siebie, to były “mantry”. Próbowałam nieudolnie zastosować “Radykalne wybaczanie”, ale tak naprawdę nie wiedziałam  co znaczy i na czym polega “wybaczanie”. Moje prośby o pomoc, często przez łzy bezsilności, w kolejnych sytuacjach życiowych trudnych doświadczeń, zostały  gdzieś wysłuchane i zostałam obdarowana Dobrą Duszyczką, która podesłała mi m.in link do jednego z filmów na YT “Tresury Matrixa”. Oglądając, a właściwie słuchając Andrzeja i Olega przecierałam oczy i uszy ze zdumienia, że Oni artykułują moje myśli, przemyślenia. Przełomem dla mnie w podjęciu decyzji o skorzystaniu z możliwości indywidualnej rozmowy, była odczuwana wiarygodność opowieści o skuteczności ich metody samoleczenia Duszy/Serca poprzez budzenie Miłości do siebie samego. I tak doszło do mojej “spowiedzi” przed Andrzejem. Horror molestowania zatrzymałam dla siebie przez te wszystkie lata, ponieważ byłam zastraszana i podduszana poduszką puchową, dla małego dziecka wprost gigantyczną, która była uchylana z mojej dziecięcej główki na tyle, abym mogła usłyszeć: “będziesz grzeczna dziewczynko” i odpowiedzieć: “tak”. W tym przypadku “bycie grzeczną” oznaczało “nic nikomu nie piśniesz”…. Andrzej poprosił mnie, abym opisała najdokładniej jak mogę zapamiętaną scenę. Zobaczyłam tapczan na którym leżała mała 6 letnia przerażona dziewczynka wierzgająca nóżkami, na której klęczał okrakiem starszy brat i przyciskał poduszką główkę do powierzchni tapczanu. To trwało na tyle długo, że brakowało już powietrza pod ta poduszką…. Na to Andrzej poprosił, abym poprosiła tego człowieka, aby wyszedł z  pokoju. I prześladowca nie stawiając oporu zrobił to.  Teraz miałam usiąść na tapczanie, koło tej małej dziewczynki i ściągnąć duszącą ją poduszkę. Zapytałam czy mogę ją przytulić, ale nie chciała. Odłożyłyśmy to na później. Dotykałam też  jej czoła, które okazało się zimne. Pytałam, czy mi wybaczy to co zrobiłam i to czego nie zrobiłam. Usłyszałam od Andrzeja, że ta mała dziewczynka to moje serce…. Opisałam zaledwie fragment spotkania z Andrzejem, ale chciałam obrazowo przedstawić najważniejszy dla mnie moment i celność działania terapeutycznego w moim przypadku. Przez tyle lat w najgorszych koszmarach miałam ciągle tą poduszkę na głowie, to nie dawało ukojenia, a wręcz nakręcałam wspomnieniami piramidę strachu. Nigdy nie wpadłam na taką przebiegłość, aby wyprosić prześladowcę z pokoju wspomnień i z leżącej dziewczynki ściągnąć tą poduszkę… Dziękuję Andrzeju. Poczułam, że mogę zacząć oddychać, nabierać powietrza. Zdaję  sobie sprawę, że to początek” łapania i zmydlania” lęków, odkręcania “kołtunów/supłów” życiowych…. Wdzięczna jestem, że mogę znowu działać i w miejscu końca ogona zobaczyłam Słoneczko, motyle i żurawie na horyzoncie 🙂 Andrzej zaproponował wyprosić  kata i ściągnąć z ofiary poduszkę. Zadziałało. Tego praktycznego podejścia w dotychczasowych moich terapiach mi brakowało.

20. Andrzeju, Oleg! Po znacznej przerwie piszę do Was, aby podziękować i po krótce opowiedzieć co się dzieje. Mam ogłoszoną upadłość. Doszłam do porozumienia z mężem i rodziną. Mam zasądzone alimenty na dziewczyny i otrzymałam pracę w wymiarze 1,5 etatu, co wiąże się z dobrą pensją. Robię to, co lubię…pracuję z dziećmi. Na czas wakacji mieszkałam u rodziców. Tam przepracowałam z nimi pewne rzeczy i zrozumiałam, że jedyną osobą, której powinnam posłuchać jestem ja sama. Zamieszkałam blisko miejsca pracy za przystępną cenę. Sporo mnie kosztował ten okres, ponieważ skonfrontowałam się z sytuacjami, w których “sr…ze strachu”, ale ja chyba już tak mam. Pcham się na swoje życzenie w sytuację, którą muszę przeżyć. Ale dzięki Wam zrozumiałam, że najważniejsze to połuchać siebie, a jedyną osobą, którą powinnam zadowolić jestem ja “duża” i ja “mała”. Dziękuję Wam za pomoc, rozmowę, czasem milczenie… Kocham Was!{#smile}

21. ,,Spotkanie TM to stumilowy krok w moim życiu,niesamowity ślad który poczynił wielkie spustoszenie w zarośniętym od chwastu moim świecie! Dziękuję Wam za to że jesteście,i sobie że Was odkryłam dla siebie. Spustoszenie owo nie spowodowało pustki….wręcz przeciwnie,nieśmiało jeszcze ale sukcesywnie wyrastają tam piękne kwiaty świata Jackiego pragnę! Odwróciłam się twarzą do Słońca,do Siebie,do Piękna,do Szczęścia Swego i Miłości!”

22. Potrzebowałem rady, rozmowy z kimś kto może mi coś podpowiedzieć w mojej obecnej sytuacji i przyznam szczerze że nie do końca wiedziałem co chcę powiedzieć, o co zapytać, nie za bardzo wiedziałem jak to ma wyglądać. Miałem nadzieję na jakąś podpowiedź, sensowne pytanie albo sformułowanie które może mnie na coś naprowadzić… Tymczasem Oleg w bardzo profesjonalny sposób poprowadził mnie techniką która była dobrze dopasowana do moich potrzeb, pomogła mi uwolnić dużo emocjonalnego podciśnienia i co najciekawsze dała fajne, sensowne narzędzie do poznawania siebie i ułatwiania komunikacji z sobą samym, dzięki czemu w podobnych sytuacjach mogę w pierwszej kolejności skutecznie radzić się siebie. Bardzo profesjonalne i sensowne podejście, DZIĘKI wielkie 🙂

23.Kochana Tresuro Matrixa! Bardzo Wam dziękuję, że jesteście i za to co robicie. Dostarczeni mi z przestrzeni na moje wołanie o pomoc, tak różni, że aż podobni fajni panowie dwaj ,- pomogliście mi zobaczyć świat z innej perspektywy, akceptować go dzień po dniu i odkrywać na nowo. Szczerze mogę powiedzieć, że pomogliście mi zrozumieć siebie, odnaleźć bramę. Bardzo mocne,trudne i piękne doświadczenie. Wasza bezczelna radość kreacji udziela mi się i posyłam ją dalej, a mój świat wyobraźni poszerza się wciąż. Jesteście moimi ulubionymi mentorami z wami odkrywam brakujące elementy układanki, układanki życia. Uwielbiam oglądać kolejne i stare odcinki Tresury Matrixa. Rozbieracie w nich na czynniki pierwsze życie tak , że to trafia do mnie i jest źródłem mocnych rażeń, oświeceń, radości, przemyśleń. Jesteście częścią mojego życia – tego odzyskanego. Dziękuję i kocham Was. 🙂

24. Oleg, jak zerknąłem rano na Twoją interpretacje snu to pomyślałem sobie – ja p****e 😀 Widocznie moja przestrzeń, wybrała Ciebie byś mi pokazał drogę. Po ostatniej sesji, to mogło być koło rok temu. Wyleczyłem się ze wszystkich chorób jakie mnie trapiły : oddychanie ( jest o wiele wiele lepiej, praktycznie mi nie dokucza nic. Czuje tylko różnicę między zimą, a latem. przedtem miałem problemy z zasypianiem i źle się czułem cały rok.) , ból kręgosłupa ( nie ma,a mnie bolał po 30 minutach siedzenia), żołądek ( zdrowy, nie mam żadnych rozwolnień, bólów, ani nic z tych rzeczy,a dokuczał mi od czasów gimnazjalnych). Zapłaciłem Ci wtedy 400 zł za sesje i nigdy tak mi się w finansach nie powodziło, jak przez ten rok. Miałem dużo pieniędzy i czasu. Były takie momenty, że miałem chwile zastanowienia, że mój cały tydzień, to jakaś zabawa ( 3 razy w tygodniu siłownia, z trenerem personalnym, prywatne lekcje śpiewu, spotkania w klubie przemówień publicznych, chodzenie na wykłady , Joga, dodatkowo szukałem jakiś szkoleń, spotkań bym mógł porozmawiać z ludźmi o podobnych poglądach. – Pracowałem może z Max 2 h dziennie, a reszta to było rozmyślanie, jak wykorzystać czas, co sobie kupić, czego posmakować itp. Zacząłem sobie kupować drogie rzeczy, chodziłem do restauracji. Pamiętam jak kupiłem sobie spodnie za 300 zł. Później wchodzę do innego sklepu widzę dwa rodzaje jedne za 350 zł przecenione z 600 zł drugie za 650 zł przecenione z 800 zł. Mierze te za 350 zł, sprzedawczyni mówi bym przymierzył te za 650 zł, te za 650 zł pasowały idealnie. Po wahaniu ( ile to na spodnie?) wybrałem te drugie. Później kupiłem sobie drugą parę tylko inny kolor. Ostatnie 3 miesiące, stan moich finansów się pogorszył, wtedy coś mnie wzięło bym słuchał Tresury. Więc sobie słuchałem tych waszych wykładów, czułem że tego mi potrzeba. Pomyślałem sobie że jest to czas suszenia sieci. Jednocześnie chciałem coś zainicjować, działać ale miałem problem bo: – uważałem się za osobę leniwą – niezorganizowaną Zawsze wyręczałem się innymi ludźmi, a teraz chciałem spróbować coś zrobić by moja sytuacja się zmieniła. Uznając, że moje wszystkie wysiłki idą na marne, zrezygnowany poprosiłem o pomoc. W tym czasie poznałem kobietę z którą się do dzisiaj spotykam, która pracuje na dwa etaty. Jest sama i bez rodziny, bardzo pracowita i ambitna, bo pomimo że od rana do wieczora jest w pracy to, zapisała się na studia i dostała stypendium naukowe. Pochodzi z rozbitej rodziny, od czasów szkoły średniej mieszka sama. Matka wyrządziła jej sporo krzywdy. Ja mimo, że zaakceptowałem moich rodziców, to nie uważałem ich za dobrych rodziców. I to był dla mnie taki bardzo duży kontrast. Jak jej rodzice się zachowywali, a jak moi. I uświadomiłem, sobie że moi rodzice mimo wszystko chcą i chcieli dla dobrze i ciągle chcą dla mnie jak najlepiej. Po przeczytaniu Twojej interpretacji mojego snu, zacząłem sobie przypominać sytuacje z dzieciństwa to jaki byłem i kiedy porzuciłem tą moją męską energię. Dodam jeszcze jak podzialala tutaj przestrzeń sprawcza. Ja poprosiłem o pomoc bo chciałem lepiej się zorganizować i zacząć działać. Zesłał mi najpierw – Kobietę która jest moim przeciwieństwem ( pracuje na dwa etaty ) Później podsunela mi nagrania tresury bym oglądał. Tam bardzo spodobał mi się odcinek o aborcji duszy. Zdążyłem w tym czasie doceniać moich rodziców przez zobaczenie skrajności ( doświadczenia mojej dziewczyny w sprawie jej rodziców ) Później event w Warszawie – temat dostrzegania siebie – pyt wylany podczas wykładów. później szybka sesja z Tobą – to samo , bardzo silne emocje. Sen 11 godzin – 4 sny. Interpretacja Oleg. I tutaj jest dostrzeżenie i rozwiązanie w sprawie mojego wołania o pomoc 😀 Hahahahah

25. Najlepszej akuszerce Olegowi za pięknie przeprowadzony poród – w podzięce Bożena BOŻENA-RODZENIE w mroki mej duszy wypartej zajrzałeś gdzie maleńka Bożenka pod kołdrą wstydu leżała przemyłeś ślady kata krwawiące na plecach i przytuliłeś do serca nagiego pozwoliłeś zobaczyc serce matki blade które ciepło rąk dziecka miłością przemienia zrazu różowe pełną czerwienią matczyne serce zabiło ojcu kolce z serca opadły i spaliły się w popiół rozgarnęłam okruchy i diament ciepłym błękitem zamrugał już prawie nie było mnie wcale już dusza wycofać się chciała nicość ją bardziej nęciła niż forma która bolała nabrzmiala niemocą i żalem i bólem co błaga o pustkę już dlużej nie mogłam już przyznać się chcialam i zamknąć trumienkę z dziewczynki mej ciałem lecz ona mi macha swą rączką i patrzy ostatnie spojrzenie w jej oczy jest pierwszym w JEJ oczach bezkresny ocean miłości łzy bólu z łzą szczęścia jedną strugą płyną niosąc ukojenie znów JESTEM

26. A więc jadąc na sesję z Olegiem spodziewałem się jakiś tajemnych i cudownych mocy z jego strony hehe. Jednak podczas rozmowy głownie przekazywał mi zasady tresury matrixa tak jak to robią podczas publicznych spotkań z tym że ta rozmowa była ukierunkowana pod mój konkretny przypadek dlatego też bardziej do mnie to wszystko trafiło. Po spotkaniu (1 kwietnia 2015) nie oczekiwałem jakiś cudów i tak też było a przynajmniej tylko przez jakiś czas ponieważ wdrożyłem w życie pewne wskazówki i zasady Tresury Matrixa . Pierwszą zmianą jaką zauważyłem to to, że zacząłem rozumieć i akceptować wiele rzeczy. Wiedziałem, że nie dzieją się one przypadkowo. Działo się tak dlatego że sam sobie tego zażyczyłem i sam byłem za to odpowiedzialny. Pomaga mi to cały czas w wielu sytuacjach, dobrych jak i tych mniej przyjemnych. Niedługo po spotkaniu poprosiłem przestrzeń sprawczą o pracę na miejscu w moim mieście. Nie ważne w jakim zawodzie. Moim warunkiem było aby praca była na miejscu w miarę lekka nawet za niezbyt wygórowaną płacę. Efekt? w połowie maja 2015 zacząłem pracować jako fotograf/sprzedawca w zakładzie fotograficznym w moim mieście. A więc wszystko tak jak sobie zażyczyłem. Pracuję tam dotychczas . Kolejną z ważniejszych rzeczy to to że chciałem zostać DJem i grać w jakimś z pobliskich klubów. Było to moje marzenie, było bo już się spełniło . Na rozmowie indywidualnej rozmawiałem na ten temat z Olegiem. Powiedział mi żebym trenował i że będę grał w klubie. Tak więc robiłem nie rozmyślając zbytnio o tym czy to przyniesie jakiś efekt, po prostu cieszyłem się z grania. Konsolę djska kupiłem na początku roku więc cały czas szlifowałem swoje umiejętności. Pod koniec września otworzyli w moim mieście nowy klub. Zapytałem się więc czy nie potrzebują może kogoś na Dja do klubu. Momentalnie oddzwonili i kazali przyjechać ze sprzętem i się zaprezentować. Stwierdzili żebym przyjechał jeszcze ze 2 razy w tygodniu sobie potrenować bo w weekend zaczynam granie. I tak się zaczęła przygoda. Od około 2 miesięcy gram w klubie w piątki i soboty. Kolejne spełnione marzenie, kolejna spełniona prośba wysłana do przestrzeni sprawczej. Takich spełnionych próśb jest na prawdę dużo i nie jestem w stanie wszystkiego opisać. Generalnie panuje tutaj zasada: “Jest tak jak myślisz że jest” Czasami aż mnie to przerażało ponieważ większość rzeczy o których myślałem stają się rzeczywistością, nawet te złe.

27. Witam, chciałam podziękować i wyrazić wdzięczność za sesje. Jak do tej pory miałam dwie sesje z Toba i obie były piękne i wartościowe. Pierwsza oczywiście była niesamowicie głęboka i emocjonalna, powiedziałabym wręcz bolesna.Nie zdawałam sobie sprawy ze schematów, programów jakie głęboko tkwiły w mojej podświadomości i sabotowały moje życie. Tak wiele zrozumiałam. Uświadomiłam sobie wiele rzeczy i wreszcie zrozumiałam co naprawdę znaczy zauważyć siebie. Dziękuję za Twoja obecność i uważnosc, za to, ze mogłam przezywać swoje emocje, wypłakać je nie czując zażenowania, nie musieć “się wynosić”, “przestać się rozczulać nad sobą”, “przestać panikować” itd. Wiem, ze na tym polega Twoja praca, ale dla mnie to było bardzo wartościowe przeżycie, które oprócz zauważenia siebie pozwoliło mi otworzyć się bardziej na innych. Po sesji, następnego dnia poszłam po raz pierwszy od dłuższego czasu do pracy. Nie oczekiwałam niczego, prócz oczywiście zarobienia trochę pieniędzy. To, czego doświadczyłam było niesamowite. Poznałam wielu interesujących, cudownych ludzi, którzy tak wyraźnie pokazali mi jaka jestem, ze nie mogłam się nadziwić. Przejrzałam się w nich jak w lustrze, ze wszystkimi “pozytywnymi” i “negatywnymi” stronami, ale bez żadnego osadu czy żalu do siebie. Byłam tak szczęśliwa, ze ich poznałam. Po prostu nie mogłam się nimi nacieszyć. 🙂 Druga sesja, również cudowna, była już łatwiejsza. Słowa, które powtarzałam za Tobą, przechodziły przez gardło z większą łatwością niż wcześniej. Czulam, ze pewne rany zostały już uleczone i ja sama czuje się ze sobą lepiej. Dziękuję za wyjaśnienie moich snów. Okazuje się, ze zawsze dostawałam informacje z rożnych źródeł, ale nie potrafiłam ich zinterpretować. Mogłabym pisać jeszcze duzo. 🙂 Chciałam tylko wyrazić jak wiele znaczą te sesje, jak zmieniają postrzeganie siebie i rzeczywistości i jak świetną robotę robisz Ty i Andrzej. Z serca dziękuję i pozdrawiam

28. Wczoraj dokładnie o tej samej godzinie co kilka lat temu miałam taki sam wypadek samochodowy jak ten od którego zaczęła się moja przygoda z tresurą matrixa. Byliście wtedy na początku i ja również. Zapisałam się do Andrzeja wtedy Ty jakoś nie miałeś jeszcze konsultacji. Zapisałam się bo potrzebowałam do pracy w Niemczech jeździć autem a bałam się jeździć autostradą. Ten strach był dziwnie skonstruowany, bo ja mogłam jeździć szybko byle nie autostradą. A wypadek zdarzył się w mieście i wtedy byłam pasażerem, którego wycinali z auta. Tym razem byłam kierowcą, sprawca uderzył w moje auto z tej samej strony w ten sam sposób o tej samej godzinie co do minuty. Jak już pisałam w komentarzach wcześniej tydzień temu miałam w pokoju mały rój os, bardzo się bałam ale uznałam to banie w sobie, pobałam się na maxa i otworzyłam okno, osy już nie wróciły. Potem przyleciał szerszeń ogromny, dokładnie to samo a wczoraj ten wypadek. Poprzedzała ten wypadek poranna rozpacz. Pomyślałam o moim ojcu (ma się dobrze i wszystko z nim ok) jechałam autem i tak sobie pozwoliłam na histerię. Po tamtym pierwszym w ogóle nie płakałam. Ten wczoraj jak się zdarzył zalał mnie falą histerii, płaczów i tym podobnych emocji. Najdziwniejsze, że w tym szoku po wypadku, zadzwoniłam po męża zamiast po karetkę. Czas zatoczył koło, mój strach wczoraj sam się przestraszył. Nie piszę Tobie tego, żeby się pochwalić choć pewnie trochę też. Gdyby kiedykolwiek przyszło Tobie lub Andrzejowi do głów, że Tresura ma słaby zasięg, że realnie komuś nie zmienia życia a wszystko dzieje się jedynie w Waszych 2 głowach, komuś poza Wami, przypomnij sobie mój list. Zapewne jest wiele takich przypadków jak ja, ale ja ich nie znam. Znam siebie i chciałam to zamanifestować. Ja tresurą realnie, materialnie uratowałam sobie życie. Nie, nie w wypadku w ogóle życie. Rodzinę a mam troje dzieci, finanse i poczucie szczęścia. I obserwuję, że to zatacza coraz większe kręgi 😛 I bywało trudno, cholernie trudno sam wiesz bo pracowaliśmy. Musiałam, chciałam to napisać, przepraszam że kolokwialnie rzecz ujmę, bywało tak strasznie, że moczyłam gatki (fizycznie nie w żadnej przenośni szczałam w majty ze strachu) i długo to czasami trwa, ale k…wa warto było!

29.w dniu w moim świecie Tresury Matrixa narodziłam się ponownie lecz w tym samym ciele, które zaczęło się zmieniać. Przed sesją indywidualną z Andrzejem cierpiałam na skrajną alergię, która była powodowana różnymi wirusami, bakteriami i grzybami. To nie było życie a powolne umieranie w mękach. Choć jestem młodą kobietą to czułam się fizycznie jak “najstarsza starowinka”. Alergia powodowała skrajne objawy, bóle kości, mięśni, stawów, głowy i innych narządów a także wysypki, wypadanie włosów, wymioty, gorączki, anemia, problemy z pamięcią. Najgorsze było to, że przesadnie moje ciało reagowało na same zapachy spożywcze, nie musiałam jeść aby zostać zatrutą. Wystarczyło, że się nawąchałam np. zapachu chleba i innych produktów mięsa, tłuszczów roślinnych itp. i zaczynał się koszmar. Organizm zachowywał się jak zatruty. Tak więc wszelkie sklepy spożywcze, bary, restauracje, przyjęcia okolicznościowe stały się złowrogimi dla mnie miejscami, które zabijały ciało. Nawet przebywanie w domu rodzinnym podczas gotowania było koszmarem. Organizm był skrajnie zmęczony. Wielokrotnie czułam, że śmierć jest blisko. Miałam wtedy tylko jedno marzenie, które wydawało się zupełną abstrakcją. Przeżyć i móc nie reagować negatywnie na zapachy spożywcze. Nawet nie marzyłam żeby mieć w ogóle jakieś życie, coś robić itp.
Sesja indywidualna pozwoliła mi zrozumieć dlaczego to sobie zleciłam i odzyskać siebie. Po kilku dniach moje myślenie zupełnie się zmieniło, intensywnie pracowałam z lękami, zauważałam siebie i moje emocje, pozwalałam sobie je przeżywać. Ciało nadal miało niekomfortowe   objawy ale jakby zmniejszyły swoje natężenie. Po rocznej i intensywnej pracy stosowania Tresury dziś stwierdzam zupełny brak negatywnego reagowania na zapachy. Moja alergia zanika, rozpuszcza się w Miłości, Odwadze i Wierze. Teraz żyję, sił przybywa, organizm się regeneruje. Oczywiście skoro wystąpiła materializacja moich lęków w ciele fizycznym musiałam też w sposób fizyczny zastosować odpowiednią terapię, odnalezienie jej również nie było takie proste. Jednak doskonale wiem, czuję, że bez Tresury Matrixa nawet najlepsza terapia na poziomie fizycznym nie dałaby takich rezultatów. Teraz mogę siedzieć przy stole zastawionym różnym pokarmem i nic mi się nie dzieje, chadzać do sklepów, restauracji. Napawam się tym za każdym razem, buzia sama mi się uśmiecha, rozkoszuje się przebywaniem z ludźmi w różnych miejscach. Sama nie mogę w to uwierzyć, że niemożliwe stało się możliwe. Spełniło się marzenie konającej w ciemności.
A to nie koniec, dopiero się rozkręcam.
W moim świecie Tresura Matrixa uratowała mnie i mój świat. Dziękuję za wszystko, dziekuję, że Jestem. Dziękuję Sobie, że powołałam T.M. do życia w moim świecie. Andrzeju, Olegu fajowo, że Jesteście.

30. Hej Oleg… raz jeszcze.
pisałem wczoraj wieczorem przez messengera. Postaram się w skrócie…

zetknąłem się z Wami (TM) jakieś dwa lata temu. Bardzo długo za cholerę nie umiałem skumać co Wy mówicie, czułem w tym głębszy sens jednak nie umiałem ogarnąć tego o co cho…

Ściągnąłem „losowo” kilka waszych spotkań i słuchałem biegając do znudzenia. Po kilku miesiącach podczas jednego z zimowych biegań stało się coś jak by „grom z nieba” ha ha ha
Brzmi zabawnie ale tak dokładnie to było… stanąłem gdzieś po środku niczego spojrzałem do góry i powiedziałem na głos: ja pierdole to niemożliwe żeby to było takie klarowne.
Od tamtej pory dzieją się cuda panie… znaczy doświadczam zmian wokół mnie, jak i we mnie samym. Zmiany poza tą emocjonalną dotyczą również sfery fizycznej, a nawet cofnęły się pewne zmiany chorobowe.
Już nie jestem w takim szoku jak rok temu ale nadal mną wstrząsają dreszcze kiedy doświadczam silniejszych emocji związanych z tzw. procesem. Tak to sobie teraz nazwałem… Na całość złożyło się kilka elementów jednak wasz przekaz odegrał decydującą rolę… dostrzeżenie siebie, akceptacja, wybaczenie sobie, dotarcie do granicy własnej galaktyki i odnalezienie chłopca, którego porzuciłem kiedyś w imię ocalenia!