Home Bez kategorii Nie czekać

Nie czekać

Istota oczekiwania tkwi w niespełnieniu. Im bardziej usilnie wyczekujemy upragnionego zdarzenia, tym bardziej rosną szanse na to, że nie zauważymy go nawet, gdy kopnie nas w kostkę.. Sytuacja zwana życiem zmienia się diametralnie i rewolucyjnie od chwili, gdy odpowiedzialność za to życie soczewkuje się na mnie, jako jego twórcy. Ponieważ to ja jestem życiem. Moim życiem. Tajemnica niezawodności i prawdopodobieństwa materializacji zdarzeń trudnych tkwi w czymś całkowicie banalnym. Wiara w sposób niezakłócony zasila niechciane przeze mnie formy zdarzeń, albowiem w sposób jak najbardziej bezpośredni ogniskuję na nich moje myśli. Czy to nie dziwne, że często sceptyczni ludzie, uważani i uważający się za realistów bezkrytycznym przekonaniem darzą scenariusze fatalistyczne? Dzieje się tak, ponieważ JUŻ otrzymujemy WSZYSTKO. Poziom spełnienia uwarunkowany jest jedynie poziomem mojej świadomości, a ta z kolei, poziomem zgody na siebie, odwagi na to, by objąć to, przed czym dotąd uciekałem i rozsiać w czytelnym komunikacie to, czego CHCĘ. Przestrzeń generuje NATYCHMIAST odpowiedź na to, co znajduje się w mojej sferze pragnień. Jeśli oddaję przestrzeni informację o tym, że oczekuję natychmiast rzeczy, na którą normalne przecież, że się czeka – dostaję więcej czekania. Czekanie jest komunikatem – powodującym więcej czekania. Mylone z cierpliwością potrafi zająć lata, nim odkładane i wydawane pieniądze wydamy w końcu na to, co powinniśmy kupić od razu, nim oświadczymy się tej konkretnej osobie i nim zdecydujemy się, by odwiedzić miejsce świata, o którym dotąd “jedynie” marzyliśmy. Marzenie jest kreacją. Zamiarem. Czekanie natomiast sygnałem, że czujemy się niegotowi. Czekamy, ponieważ brak nam zaufania. Odczuwanie zaś pragnień jako czczych u podstawy w swej realizacji daje taką właśnie naturę ich realizacji – jako czegoś niemożliwego. Czyli czegoś, na co można czekać życie za życiem. Jako coś wybitnie tylko “do czekania”. Pytanie = po co?

Powtórzę – czekanie jest odruchem świadomości pozbawionej wiary w siebie, zaufania do siebie.
Aby wyrobić w sobie odruch elementarnej wiary w oparcie w sobie samym dobrze jest rozpocząć od kroczków małych.
Ich łatwość (jak to postrzega umysł) szybciej obudzi w nas zaufanie do każdorazowej skuteczności naszej własnej mocy.
Przestrzeń jest gotowością. Nie ma w niej czekania. Jest permanentnie i zawsze teraz gotowa na natychmiastową reakcję na przesłane jej sygnały.
To jak, kiedy i czym zareaguje tworząc rzeczywistość zależy od czytelności, świadomości, wiary i treść naszego komunikatu.
Wyobrażając sobie, że mam wieżowiec w Dubaju, w mojej nieufnej jeszcze świadomości powstaje wizja, że pragnę czegoś niemożliwego.
Wówczas mogę sobie wybrać dowolny wieżowiec w tym bogatym kraju – każdy jest mój. Niedostępny, bo takim go ujrzałem.
Zacznijmy od czegoś łatwego. Czegoś, czego natychmiastowa realizacja trafia nam do przekonania.

Mechanizm jest prosty. Można go potem przenosić na inne, upragnione zjawiska:
1. Chcę kawy
2. Widzę dokładnie miejsce, w którym chcę ją wypić, z tyloma szczegółami,
3. Widzę jak jest mi podawana.
4. Czuję jej zapach i biorę łyk, który jest jak pierwszy łyk kawy w moim życiu.

Po czym:
1. Idę do kawiarni (nawet jeśli mam ostatnie 5 złotych w kieszeni!)
2. Zamawiam kawę, którą widziałem w umyśle (to ważne)
3. Czuję jej zapach i biorę pierwszy łyk

W Twoim życiu istnieje wiele przyjemnych drobiazgów, które uważasz za możliwe. Wręcz zwyczajne.
To wielkie pole do eksperymentów w materializacji natychmiastowości spełnienia marzeń.
Zacznij się tym bawić. I zauważ, co zacznie się dziać z wydarzeniami, “większej skali”..

Czekamy na Twoje wrażenia.. z ogromną ciekawością:)
Czekamy..??? Raczej sami idziemy na kawę:)
Zachciało się nam od tego pisania:)
Po co czekać?

Powiązane wpisy

Zostaw komentarz

78 − 69 =